JAN PAWEŁ II

Czy ta49ab70b96883a1543dfa8ff4624a3cf2m na wschodzie są jeszcze jakieś brylanty?

Janowi Pawłowi II – dedykuję

Z pontyfikatu Jana Pawła II

„Obyś żył wiecznie tak jak Polska”.  – O. Marek Mularczyk OMI

 

Jedna ze środowych audiencji

Był rok 1984, Ojciec święty wrócił właśnie z papieskiej pielgrzymki z Kanady.

Jak to miał w zwyczaju, w czasie środowej audiencji na placu św. Piotra podchodził do zgromadzonych tam wiernych udzielając im papieskiego błogosławieństwa.

Kiedy był już blisko mnie trochę przejęty wypowiedziałem do Niego słowa, „Obyś żył wiecznie, tak jak Polska”.

Obydwu nam leżało na sercu uwolnienie naszego narodu od komunistycznego zniewolenia.

Wzruszył się bardzo Jan Paweł II.

W zamian udzielił mi papieskiego błogosławieństwa.

Od tego czasu czułem szczególną więź z tym człowiekiem, biskupem Rzymu…

 

Opowieść o brylantach

W czasie mojego pobytu w Italii pewnego razu zapytano mnie, czy tam na wschodzie, bo takim mianem określano Polskę, są jeszcze jakiś brylanty.

Domyślałem się, że mają na myśli, te na podobieństwo Karola Wojtyły.

Odpowiadałem, że jest ich wiele, trzeba im tylko dać szansę rozwoju.

 

Czytanie z listu Ojca Świętego do Rzymian

Miało to miejsce w czasie mszy świętej odprawianej przez Jana Pawła II w Castel Gandolfo.

Poproszono mnie o przeczytanie pierwszej lektury.

Na ten dzień przypadał tekst z listu Pawła apostoła do Rzymian.

Byłem tak przejęty, że zamiast przeczytać, czytanie z listu Pawła do Rzymian przeczytałem, czytanie z listu Ojca świętego do Rzymian.

Karol Wojtyła uśmiechnął się pogodnie mówiąc, że do Rzymian tekstu o charakterze kanonicznym jeszcze nie napisał.

 

Pochód pierwszomajowy, Legnica połowa lat 70 – tych

W latach szkoły średniej, w czasie pochodu pierwszomajowego, a była to połowa lat 70-tych wrzasnąłem z całych sił, „Śmierć komunie”.

Pamiętam do dzisiaj ten widok.

Cała trybuna honorowa zatrząsła się ze złości.

Przypomniałem sobie to zdarzenie, kiedy Jan Paweł II w czasie pierwszej wizyty w Polsce wezwał mocy Bożej słowami, „Niech zstąpi Duch Twój i odnowi oblicze ziemi, tej ziemi”.

Pomyślałem sobie wtedy, że właściwie to powiedzieliśmy to samo, tylko trochę innymi słowami i w nieco, no niech będzie zdecydowanie innej formie.

Zgadzacie się ze mną?

 

Błogosławieństwo Urbi et orbi w języku malgaskim

Często słuchałem błogosławieństwa papieskiego Urbi et orbi.

Zawsze jednak doznawałem pewnego niedosytu i byłem nieco rozczarowany.

Zadawałem sobie pytanie, dlaczego i tym razem w wymowie niektórych pozdrowień pojawiały się błędy, a przede wszystkim w wymowie błogosławieństwa w języku malgaskim.

Spędziłem kilka lat na Madagaskarze i wiem, w jaki sposób wymawiać to pozdrowienie.

Nie winię za ten błąd Jana Pawła II.

Zapytuję jednak, dlaczego w otoczeniu Jana Pawła II nie znalazł się nikt, kto podałby mu prawidłową wymowę tego i innych pozdrowień?

Wysłałem kiedyś na ręce jego sekretarza tekst z poprawną formą wymowy tego zwrotu.

I co?

I nic.

Skutek żaden.

Zapytuję, dlaczego?

„Dlaczego nikt nigdy temu człowiekowi perfekcjoniście z natury, a tytanowi pracy z powołania, nie podał poprawnej wymowy tekstu tego błogosławieństwa?

Dlaczego Karol Wojtyła tkwił w samotności i opuszczeniu?”

 

Pocałunek. W odpowiedzi Red. Januszowi Poniewieskiemu z „Tygodnika Powszechnego”.

Po raz pierwszy wylądowałem w Hong Kongu w kwietniu roku 1992.

Byłem wtedy w drodze do Szanghaju.

Od biskupa tej diecezji otrzymałem zaproszenie do uczestnictwa w rekolekcjach organizowanych w Sanktuarium Maryjnym w Sze – Szan.

Po wyjściu z samolotu upewniwszy się, że jestem już na terenie Chin Kontynentalnych na Kawloon, na podobieństwo Jana Pawła II przy przywitaniu odwiedzanego kraju ukląkłem i ucałowałem ziemię.

Podobnie uczyniłem miesiąc później wyjeżdżając z Szanghaju.

Przywitanie chińskiej ziemi w Hong Kongu było moim osobistym gestem, w Szanghaju w zastępstwie Jana Pawła II.

Coś mi mówiło, że do Chin Kontynentalnych nie będzie mu dane wjechać.

Dopiero po pewnym czasie zorientowałem się, że w obydwu przypadkach, w Hong Kongu na znak przywitania z tym miastem i przy pożegnaniu przed odlotem z Szanghaju ucałowałem betonową płytę.

 

Z księgi proroka Amosa

Dni, w których odszedł od nas Jan Paweł II przypominały te, o których mówił i które przepowiadał prorok Amos, że w pewnym czasie Bóg wzbudzi na ziemi jak nigdy przedtem i jak nigdy później już to nie nastąpi, głód słuchania słowa Bożego.

Był to czas, w którym nawet portale internetowe o charakterze świeckim, Najświętszą Ofiarę nazywały już nie tylko mszą, ale również i świętą i nie starczało czasu, aby zapoznać się ze wszystkimi napływającymi do nas informacjami i ogarnąć je.

Prześcigano się w nadawaniu pontyfikatowi Jana Pawła II coraz to doskonalszego określenia.

Wyróżniam jeden, z gazety, którą czytam od ósmego roku życia, z „Przeglądu Sportowego”.

„Przegląd Sportowy” napisał, że pontyfikat Jana Pawła II, to ćwierćwiecze, był to czas, w którym byliśmy lepsi nawet od nas samych.

Wyróżniam jeszcze jeden, ze strony internetowej KS. Zagłębie Lubiń.

„Gdyby po odejściu od nas kogoś bliskiego, stosownie do jego zasług należałoby zamilknąć, tym razem musielibyśmy zamilknąć na zawsze”.

 

A teraz coś ode mnie

Chciałbym podziękować Bogu za to, że dał nam kogoś takiego jak Karol Wojtyła.

Kapłana, który przeszedł przez życie zachowując się jak prawdziwy mężczyzna.

Nie wybrał drogi łatwiejszej, którą określam, jako droga tzw. cierpiącego posłańca Bożego.

A więc tego kogoś, kto użala się jedynie na zło świata, przeciwności losu i któremu wszystko przeszkadza i inni są winni jego niepowodzeniom.

Chciałbym podziękować Bogu za kapłana, którego mowa, sposób zachowania i bycia, na co dzień nie wynikały z mechanizmów samoobronnych.

Chciałbym podziękować Bogu za kogoś, kto jak to miał w zwyczaju, zanim zjechał na nartach z góry, przedtem o własnych siłach na tę górę wszedł.

Odszedł od nas Boży atleta ten, który już samą sylwetką i tężyzną fizyczną przypominał rzymskiego żołnierza.

A swoją drogą najpiękniejsze w treści kondolencje pojawiały się na sportowych stronach internetowych, zasługiwał na to Boży Atleta.

 

Boży atleta

Kiedy po wyborze na Stolicę Piotrową po raz pierwszy ukazał się światu, jak napisze Adam Boniecki w „Tygodniku Powszechnym”, sprawiał wrażenie, jakby kapitanem Łodzi Piotrowej był od zawsze.

 

CNN i wiadomość o śmierci Jana Pawła II

Zastanawia mnie, dlaczego w kilka minut po śmierci Karola Wojtyły, a jeszcze przed oficjalnym ogłoszeniem jego zgonu, stacja CNN, nadała program o ewentualnych następcach Jana Pawła II.

Zbyt wiele wiem o sposobach zdobywania przez agencje informacyjne najnowszych wiadomości, aby i w tym przypadku uwierzyć w zbieg okoliczności.

Nie wiem, czy program ten był już przedtem na antenie CNN emitowany.

Nie ma to znaczenia.

Zastanawia mnie tylko czas nadania tego programu; była godzina dwudziesta pierwsza czterdzieści pięć.

Dało mi również do myślenia powaga słów dziennikarki podającej tę wiadomość i wymowna chwila milczenia po jej zakończeniu.

Już wtedy wiedziałem, że Karol Wojtyła zmarł.

Czyżby powtórka serialu; „Myśmy byli tu pierwsi…”.

 

Joseph Ratzinger nowym papieżem

Z zadowoleniem przyjąłem wybór kardynała Ratzingera na kolejnego papieża.

Jako misjonarz, odbieram ten wybór, chociaż jest to opinia być może nieco nie teologiczna, również, jako dziękczynienie Boga, za zaangażowanie się Kościoła Bawarii w dzieło ewangelizacji świata.

Tego typu słowa usłyszałem będąc jeszcze na Madagaskarze.

Jeden z wykładowców, rodem z Italii powiedział w czasie wykładów; jesteście tutaj dzięki szczodrobliwości Niemców, tych z Bawarii.

Oni utrzymują to Seminarium.

Wierzę również, że przyczyni się do ożywienia Kościoła w samych Niemczech.

 

Kardynał Joseph Ratzinger nowym papieżem, raz jeszcze

Wielokrotnie zapytywałem braci Niemców, dlaczego tak bardzo są zaangażowani w dzieło misyjne Kościoła.

Odpowiadali, że chcieliby tą drogą zadośćuczynić światu, za zbrodnie popełnione przez ich naród w czasie II wojny światowej.

 

Karol Wojtyła realizuje swoje powołanie kapłańskie w ramach życia zakonnego

Pewnego razu czytałem bardzo trafną opinię o Karolu Wojtyle.

Autor wydaje się dobrze znający realia życia zakonnego pisze, że bardzo dobrze się stało, iż Karol Wojtyła nie stał się karmelitą bosym, ani jakimkolwiek innym zakonnikiem, ale kapłanem diecezjalnym i jako wybitny intelektualista mógł tym sposobem zrealizować swoje rzadko spotykane i nieprzeciętne zdolności oraz ukazany mógł być światu i wykorzystany jego geniusz przywódczy.

Bo, jak pisze autor, gdyby Karol Wojtyła zdecydował się na realizowanie swojego powołania na drodze życia zakonnego, przypuszczalnie, jako czterdziestolatek umarłby na wylew, albo skończył na furcie, jako brat zakonny.

Niestety, ciągle jeszcze w tzw. wspólnotach życia zakonnego obowiązuje zasada, „Nie będziesz się ponad nas wychylał”.

Wszelkie prawa zastrzeżone

Autor i opracowanie: o. Marek Mularczyk OMI

 

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Log Out / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Log Out / Zmień )

Facebook photo

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Log Out / Zmień )

Google+ photo

Komentujesz korzystając z konta Google+. Log Out / Zmień )

Connecting to %s